11
Lut
2018

Pan Zenon i delfin w basenie

Wyobraźcie sobie, że w jakimś województwie X mieszka sobie pan Zenon. Pan Zenon jest bardzo majętnym człowiekiem, kiedyś na wakacjach popływał sobie z delfinami, i zamarzył mu się delfin na własność. Ot, taka zachcianka, czy też jak to sam pan Zenon nazywa „pasja”. Jak mu się zamarzył, to pan Zenon trochę pogrzebał w sieci, i okazało się, że może sobie legalnie delfina urodzonego w niewoli na terenie EU kupić, sprowadzić i trzymać w Polsce.

Pan Zenon plan realizuje, a że jest majętnym człowiekiem to buduje na swojej posesji delfinowi spory, zakryty basen ze słoną wodą i codziennie zażywa kąpieli ze swoim zakupionym i sprowadzonym delfinem.

Pana Zenona odkrywają media i robią o nim materiały w ramach ciekawostki. Pan Zenon, jak pewnie większość ludzi w takiej sytuacji, oczywiście się cieszy, bo można się pokazać w telewizji, może też przy okazji zareklamować swój biznes, zabłysnąć chociaż przez parę minut.

Z dumą więc opowiada jaki to jego prywatny delfin jest pocieszny, jak łatwo jest oswoić delfina po odebraniu go jego matce, opowiada też pan Zenon szczerze, jak to delfin po takim praniu mózgu przestaje czuć się delfinem, a zaczyna czuć się człowiekiem, który to też człowiek zastępuje mu jego grupę jaką miałby delfin żyjący w naturze.

Inteligentne zwierzę, delfin żyjący w grupach z bardzo skomplikowanymi relacjami międzyosobniczymi, którego potrzeb gatunowych się w niewoli zwyczajnie zaspokoić nie da, urodzi się w niewoli i spędzi życie w basenie jako spełnienie zachcianki pana Zenona.

Bardzo chciałbym wierzyć, że gdyby taka sytuacja miała miejsce, to organizacje prozwierzęce wpadłyby w szał, a nawet ludzie bez wiedzy o potrzebach delfinów jakoś intuicyjnie by uznali, że to chyba jednak trochę przesada, i że panu Zenonowi coś na mózg padło a zakup i trzymanie delfina w przydomowym basenie to jednak męczenie zwierzęcia dla zaspokojenia swojej próżności.

O dziwo coś takiego jednak nie ma miejsca gdy w miejsce delfina wstawimy inne zwierzę – porównywalnie inteligentne, o równie ogromnych, niemożliwych do zaspokojenia w niewoli potrzebach, żyjące w naturze w dużych grupach ze skomplikowanymi relacjami miedzyosobniczymi.

Mowa oczywiście o naczelnych – czyli po ludzku, o małpach.

Tu oburz będzie w wykonaniu jedynie ludzi, którym dolepia się łatkę radykałów gdy próbują trąbić o tym, że krzywdzące dla małp jest trzymanie ich w domach w charakterze pupilków czyli trzymanie ich w takiej roli, w jakiej ludzie trzymają psy czy koty (którym przez proces udomowienia te potrzeby gatunkowe znacznie się zniwelowały).

Wiecie, że w tym momencie w prywatnych domach w Polsce jest najprawdopodobniej więcej małp niż w ogrodach zoologicznych?

Że co tydzień jest kilka ogłoszeń o sprzedaży małp na różnych stronach z ogłoszeniami?

Że np marmozetę można nabyć już za 3000zł,?

Że coraz częściej pojawiają się sygnały z różnych lecznich weterynaryjnych, o oddawanych im małpach, bo są to zwierzęta bardzo problematyczne gdy dorosną?

Wyobraźcie sobie, że w Polsce 1000 panów Zenonów trzyma w swoich przydomowych basenach 1000 delfinów, a moda na nie przybiera na sile, dzięki choćby takim materiałom jak ten dzisiejszy z telewizji śniadaniowej TVN do którego link niżej – bo to w końcu ciekawy temat, uroczy widok i fascynująca zachcianka (o, pardon, „pasja”). Prawda?

Gratulacje Dzień Dobry TVN, dorzuciliście kolejną cegiełkę do nakręcania bezmyślnej, krzywdzącej zwierzęta mody, a wisienką na tym torcie jest tekst o „udomowieniu lemura” w opisie do tego klipu:

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/wiez-z-lemurem-tak-jak-rodzic-z-dzieckiem,247603.html

 




Podobne wpisy

Interwencja w „hodowli” papug
Lamparty na celowniku chińskich firm.
Znalazłem dzikiego ptaka – co zrobić?
Szczury w obronie nosorożców

Dodaj komentarz