23
Kwi
2018

Znalazłem dzikiego ptaka – co zrobić?

Późna wiosna i wczesne lato to okres, w którym zapewne tysiące ludzi wklepie pytanie tytułowe w google, i jest to zarazem również okres masowej kradzieży młodych ptaków (tzw podlotów) z natury, przy często dobrych intencjach „porywaczy”. W Internecie znajdziecie pełno poradników które wyjaśnią jak zaopiekować się dzikim zwierzęciem oraz jak rozpoznać czy w ogóle dane zwierzę potrzebuje pomocy, ale co jest bardzo często w nich pomijane, to prosty fakt, że w większości przypadków zabranie zwierzęcia z natury i odchów go we własnym domu jest łamaniem prawa.

Zdecydowana większość gatunków dzikich zwierząt w Polsce jest pod ochroną a to sprawia, że zabronione jest pozyskanie ich z natury i transport w innym celu niż odwiezienie go do ośrodka uprawnionego do przetrzymywania takich zwierząt – są to Ośrodki Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (w skrócie: ORDZ).

Jest to prawo jak najbardziej sensowe, bo bez niego byłoby legalnym odławianie zwierząt dzikich z natury w celu np. trzymania ich w domu jako maskotki, co doprowadziłoby do absurdu. ORDZy są pod kontrolą m.in. służb weterynaryjnych, w każdym województwie jest ich kilka i w teorii znajdują się tam wykwalifikowani ludzie oraz infrastruktura do przetrzymywania zwierząt na czas rehabilitacji. Jeśli więc zdarzy Ci się sytuacja, że znajdziesz dzikie zwierzę i nie wiesz co dalej, zadzwoń do ORDZu najbliższego Tobie i zapytaj co masz zrobić. Są szanse, że rady z Internetu będą bzdurą szkodliwą dla zwierząt i są spore szanse, że po zadzwonieniu do ORDZu dostaniesz radę która szkodliwa nie będzie. Aktualną listę zatwierdzonych ośrodków uprawnionych do przetrzymywania gatunków chronionych wraz z numerami telefonów znajdziesz tutaj:

http://www.gdos.gov.pl/wykaz-osrodkow-rehabilitacji-zwierzat-w-polsce

Każdy poradnik w temacie „znalazłem dzikie zwierzę” powinien zawierać powyższy link, sprawia to, że osoba która szuka informacji nie tylko nie zaszkodzi zwierzęciu ale i sobie w postaci naruszania prawa. Jeśli nie znasz się na gatunkach naszej rodzimej fauny, to najprawdopodobniej nie będziesz nawet wiedzieć, czy gatunek którego przedstawicielowi chcesz właśnie pomóc jest gatunkiem chronionym czy nie. A ta lista jest naprawdę spora:

http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20160002183/O/D20162183.pdf

Niestety ta informacja jest często pomijana i oprócz ludzi nieświadomie kradnących podloty przyrasta też ludzi, który z „leczenia” dzikich zwierząt robią sobie dziwne hobby, często przy tym zdając sobie sprawę, że łamią przepisy i dorzucając do zestawu obronę „ale przecież pomagam więc w czym problem”.

Problem w tym, że dzikie zwierzęta to dość skomplikowane istoty, często wymagające specjalistycznej wiedzy dotyczącej zachowania, diety itp., do tego odchowanie i rehabilitacja zwierzęcia muszą być prowadzone w warunkach minimalizujących ryzyko oswojenia go i im bardziej inteligentniejsi przedstawiciele danego gatunku, tym trudniejsze jest uniknięcie ryzyka oswojenia (czyli np. krukowate). Niewłaściwy odchów zwierzecia i pomijanie tego aspektu może uniemożliwić temu zwierzęciu normalne życie na wolności.

Są to też zwierzęta których leczenie wymaga kierunkowej, specjalistycznej wiedzy weterynaryjnej i jeśli zaniesiesz np. pustułkę, srokę czy jeża to losowego lek.veta, są szanse, że nie będzie miał pojęcia co z tym zwierzęciem zrobić.

W teorii ORDZy mają kontakt z lekarzem z wiedzą o zwierzętach dzikich, który bywa również na miejscu – i w czystej teorii, losowy człowiek „od pomagania ptaszkom” który ORDZem nie jest, może tej wiedzy nie mieć.

Cała idea Ośrodków Rehabilitacji Dzikich Zwierząt polega na tym, że są to miejsca do takiej pomocy dedykowane, a w przypadku zwierząt gatunków chronionych są to miejsca uprawnione do ich przetrzymywania. O uzyskanie zgody na prowadzenie ORDZu wnioskować może każdy i jest to mechanizm mający odsiać ludzi z hobby jakim jest trzymanie dzikich zwierząt od ludzi którzy faktycznie się do tego nadają. Są to również miejsca nad którym nadzór mają służby weterynaryjne i choć w praktyce bywa z tym różniej, to przynajmniej są jakieś mechanizmy bezpieczeństwa mające sprawić, że dany ORDZ nie będzie miejscem kaźni dla zwierząt.

Jeśli ktoś nie ma ORDZu zarejestrowanego na liście wyżej a chwali się „pomaganiem” chorym, dzikim zwierzętom to nadzoru nad tym nie ma żadnego i jedyne źródło informacji to są same te osoby a pole do konfabulacji i błędów tych osób jest nieokreślone.

Jeśli czujesz się źle albo coś Ci dolega idziesz szukać medycznej pomocy u wykwalifikowanych ludzi, i choć są lekarze lepsi i gorsi to jednak są spore szanse, że dostaniesz właściwą diagnozę i pomoc. Jeśli pójdziesz do znachora bez dyplomu medycznego te szanse są dużo, dużo mniejsze i nie zmienia tu niczego, że ten znachor może mieć dobre intencje.

Przykład jeszcze prostszy – ze swoim chorym kotem czy psem nie pójdziesz do jakiejś „pani od psów i kotów” tylko do kogoś kto dzięki odpowiedniemu wykształceniu i wiedzy najprawdopodobniej skutecznie pomoże Twojemu zwierzęciu.

Jeśli ktoś chce przetrzymywać i rehabilitować dzikie zwierzęta gatunków chronionych, ma wiedzę i możliwości żeby to robić to wtedy rejestruje się jako ORDZ i może to robić legalnie, a cały ten system jest właśnie po to, żeby minimalizować ryzyko „złej pomocy”. Nie jest istotna czyjaś motywacja, czy chwalenie się „pomagam!”, jeśli tej pomocy nie da się nijak zweryfikować, i są niestety ludzie którzy powyższe robią, często rozbrajająco zresztą przyznając: „tak, wiem, że łamię prawo ale przecież pomagam. Czemu nie zarejestruje się jako ORDZ? Bo tak.”

Mamy sensowne prawa i sensowny mechanizm mający służyć pomocy dzikim zwierzętom jej wymagającej, a jeśli ktoś z niego nie korzysta to coś jest z tym kimś nie tak. Poniżej znajdziecie link do regionalnych dyrektorów ochrony środowiska, i tam najlepiej zgłaszać samozwańczych „pomagaczy”, tym bardziej, jeśli oni sami dostarczają masę materiałów na dowód tego co robią.

http://www.gdos.gov.pl/regionalni-dyrektorzy-ochrony-srodowiska

A co w przypadku zwierząt ochronie niepodlegających? Ich nieuprawnione pozyskiwanie z natury może być uznane za kłusownictwo w świetle prawa łowieckiego i o tym też warto ludziom przypominać.

 

(O tych i innych aspektach ochrony dzikich zwierząt możecie również posłuchać w audycji niżej)

 

Podobne wpisy

Turyści w Kenii mogą przyczyniać się do wymierania gepardów
Interwencja w „hodowli” papug
Szczury w obronie nosorożców
Eksperyment na myszach i oznaki „syndromu udomowienia”

2 Responses

  1. MS

    Nie sądziłam że ta notka przyda mi się tak szybko. Moja mama dzisiaj znalazła pisklę i dzięki temu wiedziałam gdzie dzwonić C:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.