21
Lut
2018

Lista papugarni i wątpliwości

Gdy parę miesięcy temu publikowałem swój wpis o papugarniach, ostrzegałem, że przy bierności organizacji prozwierzęcych i urzędników, problem papugarni znacznie wzrośnie. W momencie pisania tamtej notki, papugarni było w Polsce ok 15 – po kilku miesiącach jest ich już 32.

Średnio raz na miesiąc powstają dwie nowe papugarnie, raz na miesiąc 100-200 papug trafia do miejsca gdzie spędzą swoje życie jako trybiki w czyiś biznesach. Czy przez ostatnie pół roku słyszeliście o jakiś interwencjach w tamtych miejcach czy kontrolach ze strony organizacji prozwierzęcych? Albo o jakiś kampaniach w mediach społecznościowych mających zniechęcić ludzi do papugarni, tak jak dzieje się np. w przypadku cyrków? Nie – bo takich akcji nie ma, a organizacje prozwierzące, od największych molochów po kilkuosobowe inicjatywy, do tematu papugarni podchodzą jak do jeża. Jest ku temu kilka powodów i po paru miesiącach prób tłumaczenia takich rzeczy różnym ludziom w rozmowach prywatnych, chyba przyszedł czas na wpis będący podsumowaniem obecnego stanu rzeczy dotyczącego papugarni w Polsce. Poprzedni wpis pobieżnie opisywał co jest nie tak w samym systemie modelu biznesowego jakim są papugarnie (i znajduje się tu: klik), w tym zrobię to bardziej dosadnie mając wiedzę, jakie wątpliwości mają ludzie jeśli chodzi ocenę tych miejsc. Listę 32 papugarni znajdziecie na końcu wpisu.

 

Wątpliwość 1 – „To szara strefa moralnie i nie wiemy, czy wykorzystywanie papug w takich miejscach jest nieakceptowalne”.

To chyba największa przeszkoda w przekonaniu kogoś do konkretnych działań, tym bardziej, jeśli doświadczenie tego kogoś kończy się na zwierzętach domowych lub gospodarskich, i projektuje swoją wiedzę z tego zakresu na zwierzęta gatunków nieudomowionych jakimi są papugowate. W odczuciu takich osób może być ciężko czepiać się papugarni, bo przecież ptaki mają jedzenie, wodę, dach nad głową, dużą salę i do tego nie siedzą w klatkach tylko latają. Pozornie nie ma tu uzasadnienia żeby czepiać się papugarni.

Papugarnie to nowość, więc te wątpliwości są zrozumiałe – stąd lepiej wyjść od czegoś innego, bardziej ludziom znanego, gdzie również tzw „dzikie” zwierzęta są wykorzystywane w celach komercyjnych, czyli w cyrkach.

Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację w której jakiś cyrk udowadnia, że tresura słoni, lwów czy tygrysów może być prowadzona bez użycia bólu, za pomocą samych wzmocnień pozytywnych (co jest niemożliwe, więcej: klik). Czy gdyby jakiś cyrk udowodnił, że jest to możliwe, to nagle stałby się pod kątem zooetycznym dobrym miejcem a organizacje prozwierzęce uznały to za szarą strefę moralną?

Czy jeśli w grę nie wchodziłoby wykorzystywanie bólu do tresury, to nagle akceptowalne stałoby się trzymanie w niewoli lwów, tygrysów czy słoni w cyrkach tylko i wyłącznie w celach komercyjnych, jako żywe maszyny do zarabiania pieniędzy? Nie, każdy z empatią i wrażliwością wobec zwierząt intuicyjnie czuje, że to nie jest miejsce w którym wymagające zwierzęta powinny spędzać swoje życie po to, żeby komuś napychać portfel.

Nawet gdyby jakiś cyrk udowodnił, że nie stosuje bólu przy tresurze, nie zmieni to faktu, że te wymagające zwierzęta, którym nie da się zapewnić warunków jakie miałyby na wolności, nadal rodziłyby się w niewoli i w niej umierały a jedynym powodem tego stanu rzeczy byłoby zarabianie właściciela tego „bezbólowego” cyrku. Nie byłaby to szara strefa moralnie bo jeśli ktoś urządza sobie życie na plecach zwierząt, którym nie da się stworzyć warunków w niewoli choć trochę zbliżonych do naturalnych, to jest to po prostu wykorzystywanie słabszych istot w celu osiągania własnych korzyści materialnych.

I dokładnie to samo tyczy się papugarni, a jak duże mogą to być korzyści materialne w przypadku właścicieli tych miejsc – o tym za chwilę.

 

Wątpliwość 2: „To niestety niszowy temat i są sprawy ważniejsze”

Niszowym tematem może i to było gdy powstała pierwsza papugarnia 1,5 roku temu. Po roku było ich ok 15, teraz jest ich 32. Ten rząd wielkości może nie wydaje się duży, więc pobawmy się w szacowanie:

W każdej papugarni znajduje się średnio 60 papug – są oczywiście mniejsze gdzie jest z 30-40, ale są tez te duże, gdzie jest ich ok 100 i więcej. Średnia liczba 60 na jedną papugarnię to ostrożny szacunek. Przy 32 papugarniach mówimy o ok. 1920 papug, a i to zakładając, że żadne papugi w tych miejscach nie umierają i na ich miejsce nie dochodzą nowe. Tego udowodnić nie ma jak (bo papugarnie nie publikują wykazów śmierci/nowych nabytków jak robią to np. transparentne ZOO z EAZA), więc trzymajmy się dla rzetelności tej liczby, a na potrzeby prostszych szacunków zaokrąglę to do 2000.

2000 wymagających, inteligentnych ptaków gatunków nieudomowionych (to określenie jest istotne o czym więcej tutaj: klik), w ciągu raptem 1,5 roku znalazło się w miejscach które w zakładce „etyka” leżą zaraz obok cyrków. Biorąc pod uwagę, że liczba papugarni podwoiła się w 0,5 roku, w ciągu 6 miesięcy do takich miejsc trafiło pewnie ok.1000 tych zwierząt. Dużo? Mało?

Najprawdopodobniej przez 0,5 roku do wykorzystywania komercyjnego w takich miejscach trafiło więcej papug niż ogólnie jest w ogrodach zoologicznych w Polsce. W cyrkach jest ich raptem kilka a ogólnie tzw „dzikich zwierząt” może z kilkadziesiąt, i jeśli chodzi o niszowość, w porównaniu do intensywności powstawania papugarni i liczby zwierząt w nich, to nie one są niszowym problemem. Przy papugarniach to cyrki są niszowym problemem.




 

Wątpliwość 3: „Bo w prawie jest dziura i nic nie można zrobić”.

Ustawy dotyczące zwierząt faktycznie są dziurawe, a te dotyczące zwierząt tzw „egzotycznych” to już zupełna czarna dziura. Co nie oznacza, że nie ma tu pewnych wyjść aby problem papugarni rozwiązać i przynajmniej zahamować ich rozrost. Nie istnieje w polskim prawie coś takiego jak „papugarnia” i choć pewnie właściciele papugarni myślą, że to im daje pełną swobodę działania, to sprawa aż tak kolorowa dla nich nie jest.

To są zwierzęta wykorzystywane do celów rozrywkowych i choć właściciele papugarni będą się pewnie zapierać, że to cele edukacyjne, polskie prawo sprowadza pojęcie „zwierzęta do celów edukacyjnych” do zwierząt laboratoryjnych lub/i wykorzystywanych do badań naukowych, a miejsca w których takie zwierzęta są to w praktyce laboratoria i ośrodki badawcze. Mamy ustawę poświęconą tym zwierzętom (z 2015 r.) i zasadność twierdzeń właścicieli papugarni, że to nie są zwierzęta wykorzystywane do celów rozrywkowych tylko edukacyjnych, mają taką samą wagę, jaką miałyby takie twierdzenia z ust cyrkowców. To, że nie ma w polskim prawie definicji „papugarni” nie oznacza nic w kontekście tego jakie są cele dla których te zwierzęta znajdują się komercyjnych działalnościach.

I tu otwiera się worek rozwiązań, jak np. wykorzystywanie do celów rozrywkowych zwierząt zbyt młodych, starych lub chorych. To wg Ustawy o Ochronie Zwierząt jest znęcaniem się nad zwierzętami – i jak papug starych w papugarniach nie znajdziemy, tak w kwestii papug młodych nawet nie trzeba odwiedzić takich miejsc, wystarczy szybki google:

„Papugi są długowieczne, ary i kakadu żyją nawet do stu lat. Te, które mieszkają na Sterlinga, są młodziutkie, mają od czterech do sześciu miesięcy. Jeszcze niedawno karmione były strzykawką. Swój docelowy rozmiar osiągają, gdy tylko nauczą się latać, natomiast z wiekiem ich barwa robi się intensywniejsza. Zmieniają się też tęczówki oczu.
http://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,22648225,w-lodzi-otworzyli-najwieksza-papugarnie-w-polsce-zdjecia.html

„- Wszystkie nasz papugi to ogromne łasuchy. W ofercie mamy warzywa i ziarenka dla nich. Za migdał są w stanie zrobić dosłownie wszystko – opowiada pan Bartek głaszcząc tulącego się do niego Arka. Arek ma już trzy lata, po Ricie jest najstarszy. Reszta ptaków to jeszcze takie papuzie dzieciaki.
http://olsztyn.wm.pl/451608,Otwarto-pierwsza-papugarnie-w-Olsztynie-Zamieszkuje-ja-ponad-40-papug-zdjecia.html

Obecnie w każdej nowopostającej papugarni są ptaki które trafnie podsumowano wyżej: „papuzie dzieciaki”. I choć UoZ nie precyzuje co to oznacza „zbyt młode”, w przypadku papug doprecyzuje to pewnie zapytany lekarz weterynarii specjalizujący się w papugach. Schody oczywiście zaczną się w momencie w którym w postępowaniu sądowym trzeba będzie to udowodnić, ale w końcu od czego są biegli. Jeśli uderzyć w papugarnie pod kątem znęcania się nad zwierzętami, to kwestia ptaków zbyt młodych do wykorzystywania ich w celach rozrywkowych jest obecnie najlepszą opcją.

Oprócz kwestii znęcania się, zwierzętom wykorzystywanym do celów rozrywkowych poświęcony jest cały rozdział 4 Ustawy o Ochronie Zwierząt i tu najbardziej obiecującym jest jest Art 18, u.1 – Zwierzęta wykorzystywane do celów rozrywkowych (…) mogą przetrzymywane, hodowane i prezentowane jedynie w stadninach, cyrkach lub bazach cyrkowych. Papugarnie nie są żadnym z tych miejsc, są po prostu budynkami w którym trzyma się kilkadziesiąt ptaków gatunków nieudomowionych i odpłatnie prezentuje się je publiczności.

To są aspekty które nie wymagają ruszania machiny o nazwie „złe warunki” bo to już jest faktycznie loteria przy postępowaniach – to wyżej tą loterią nie jest, a oprócz tych dwóch przykładów jest jeszcze parę innych, których opisywać tu nie będę bo są łatwe do obejścia i nie chcę dawać recept w razie jakby trafił tu ktoś związany z papugarniami. Mój mail jest w dziale „kontakt” jeśli kto tej wiedzy potrzebuje.

Sprawa ruszenia tego pod kątem „zwierząt do celów rozrywkowych” robi się tym prostsza, że część papugarni to działalność gospodarcza zarejestrowana jako „Pozostała działalność rozrywkowa i rekreacyjna” – ale tylko część. To jak są zarejestrowane inne, daje następne pole do popisu ale pod kątem mniej zwierzęcym.

Część papugarni zarejestrowało się jako sklepy zoologiczne co np. pozwoliło im uniknąć obowiązku rejestracji papug w Starostwach Powiatowych i Urzędach Miast. Czy są sklepami zoologicznymi? Sytuacja jest analogiczna jak w kwestii lipnych cyrków zakładanych przez prywatne osoby, które nie prowadzą występów, ale myślą, że dzięki temu mogą trzymać zwierzęta niebezpieczne.

Jest to podawanie się za jakąś działalność i posiadanie z tego tytułu przywilei nie prowadząc tej działalności, i jak w przypadku lipnych cyrków już są orzeczenie jasno świadczące, że nie jest zgodne z prawem (jak ktoś ciekawy i ma możliwość to np: sygn. akt IX Ka 1489/15, a tu szerzej: klik), tak podawanie się za sklep zoologiczny i prowadzenie papugarni jest tematem nowym – i tematem bardzo wdzięcznym dla najbardziej wydajnych służb w tym kraju, czyli dla skarbówki.

Jeśli ktoś myśli, że papugarnie to temat „niszowy” powinien sobie uświadomić, że w papugarniach nie siedzą papużki faliste po 10zł za jedną, tylko często drogie ptaki rzadkich gatunków, kosztujące nawet do 20 tys zł.

I tu dochodzimy do etapu o którym pisałem wcześniej, czyli jak bardzo jest to opłacalny biznes.

W papugarniach znajduje się ok 2000 ptaków i w większości znajdziemy tam drobnicę które w sprzedaży detalicznej kosztuje 200-300zł za ptaka. Ale licząc też sporą liczbę ar za 5-20 tys zł i innych drogich ptaków, śmiem twierdzić i szacować (bo oczywiście takich danych papugarnie nie udostępniają), że wyliczając średnią okazałoby się, że na jednego ptaka wypada 1,5 tys zł i byłyby to ostrożne szacunki (nie tylko moje) przeglądając jakie są gatunki i jakie są ceny rynkowe. Przy takim szacunku, 2000 ptaków w papugarniach ma cenę rynkową 3,000,000 zł, natomiast ciekawszym rozważaniem jest, ile trzeba zainwestować w otwarcie papugarni, bo to daje przesłanki, jak opłacalne są takie biznesy.

Jeśli ktoś chce otworzyć papugarnię i mieć co pokazać zwiedzającym, to potrzebuje przynajmniej kilku ar, kakadu i drobnicę. Średnio 60 ptaków w cenach detalicznych wyniosłoby 90,000 zł. Ile wynosi wynajęcie dużego pomieszczenia odpowiednich rozmiarów, to już jest osobna kwestia i zależna od lokalizacji, natomiast nad czym można pomyślec, to ile trzeba pieniędzy żeby w ogóle otworzyć coś na kształ papugarni. Wg osób z tych środowisk przystosowanie 100m2 pomieszczenia do minimum jakie jest w papugarniach to kwota ok 50,000zł (licząc z robocizną). W papugarniach to nierzadko jest 250m2 i więcej, dla uśrednienia liczmy ostrożnie 150m2, czyli na przystosowanie wydasz ok 75,000zł.

Jeśli nagle przyjdzie Ci do głowy „mam pasję i założę papugarnię” to na start wydasz na to ok 160 tysięcy zł. Co nie jest dużymi pieniędzmi jeśli jesteś dobrze prosperującym biznesmenem, ale dla jakiegoś szeregowego „pasjonata” papug? Papugarnie istnieją od raptem 1,5 roku, nikt tak naprawdę nie wie czy to będzie opłacalne na przestrzeni lat, a mimo tego przez te 1,5 roku niezwiązani ze sobą ludzie zaryzykowali i zainwestowali dość spore pieniądze w biznes, na którym nie ma gwarancji długofalowego zarobku w efekcie czego powstało 32 papugarnie. Niektóre „firmy” mają kilka papugarni, niektóre miasta mają tych papugarni 2-3.

Jedynym logicznym wnioskiem jest ten, że ten biznes musi się bardzo opłacać skoro w 1,5 roku do wagonika „załóżmy papugarnię za m.in. 160,000 zł na start”, wskoczyło przynajmniej kilkanaście osób, papugarni powstało 34 (2 się zamknęły w międzyczasie), a planowane jest otwieranie kolejnych.

Jak bardzo się ten biznes opłaca? To wiedzą tylko papugarnie, ale na miejscu skarbówki bardzo bym się zainteresował biorąc pod uwagę, że co papugarnia to inny, zarejestrowany rodzaj działalności – bo chyba kwestie podatkowe też wiążą się z tym, pod jaką działalnością jesteśmy zarejestrowani.

Oprócz tego zainteresowałbym się też tym, skąd nagle w Polsce znalazło się 2000, często drogich ptaków. Czy mamy w tym kraju fabryki papug które zaspokoiły ten trwający od 1,5 roku, papugarniowy boom? Jeśli tak, to jaka kasa wiąże się z hodowlą papug i na jaką skalę się to odbywa, bo w świadomości przeciętnego Kowalskiego hodowca papug to jakiś poczciwy, starszy pan pasjonata i może w końcu warto by z tym stereotypem skończyć. A jeśli te 2000 papug o cenie rynkowej ~3,000,000 zł nie jest z Polski, to skąd do nas trafiły? Czy w ogóle można ustalić ile tych papug trafiło do papugarni? I cała reszta która się z tym wiąże, a wiąże się najprawdopodobniej sporo.

Papugarnie nie są ani miejscami „szarymi moralnie”, ani tematem „niszowym”, ani miejscami które zakładają „pasjonaci” ledwo wiążąc koniec z końcem. To biznesy, komercyjne wykorzystywanie papug które nie powinny rodzić się i spędzać życia w niewoli tylko po to, żeby napchać komuś portfel i zaspokoić popyt gawiedzi przy fanfarach mediów. Obecnie jest to problem który można zdusić w zarodku, ale bierność i podejście „już są i nic nie można zrobić” prędzej czy później ugruntuję ich pozycje i doprowadzi do stanu, w którym faktycznie nie będzie rozwiązań. Pół roku temu tych ptaków było w Polsce ok 1000, teraz jest ~2000 i im dłuższa zwłoka, tym będzie ich więcej. I tym więcej skończy w niejasnych okoliczności gdy nagle papugarnie zaczną się zamykać.

 

Lista z linkami prowadzącymi do papugarni (lub biznesu którego część to papugarnia) na dzień 21.02.2018. Uwzględnia tylko i wyłącznie miejsca obecnie działające – jeśli wiesz o papugarni, której nie ma na liście, będę wdzięczny za informację.

Dolnośląskie

1. Wrocław
2. Oborniki Śląskie
3. Miłków

Kujawsko-pomorskie

4. Bydgoszcz
5. Grudziądz
6. Włocławek

Lubuskie
7.Gorzów Wielkopolski

Łódzkie
8.Łódź 1
9.Łódź 2
10.Zgierz

Małopolskie
11.Kraków 1
12.Kraków 2
13.Kraków 3
14.Zakopane

Mazowieckie
15.Radom
16.Warszawa1
17.Warszawa2
18.Warszawa3

Podkarpackie
19.Rzeszów

Podlaskie
20. Białystok

Pomorskie
21. Gdańsk
22. Sierakowice
23. Reda
24. Słupsk

Świętokrzyskie
25. Kielce

Warmińsko – Mazurskie
26. Olsztyn

Zachodniopomorskie
27. Szczecin 1
28. Szczecin 2
29. Świnoujście
30. Koszalin
31. Pobierowo
32. Stargard




Podobne wpisy

Turyści w Kenii mogą przyczyniać się do wymierania gepardów
Interwencja w „hodowli” papug
Znalazłem dzikiego ptaka – co zrobić?
Szczury w obronie nosorożców

Dodaj komentarz