11
Lut
2018

Puma w ogródku

Bywam ostatnio zmęczony. Ostatnie na co mam energię, to pisanie notek, ale tę napisać muszę. Będzie notką poważniejszą, o pewnym Panu z Jędrzejowa, „jego” pumie i o zasadności trzymania dzikich zwierząt w roli domowych pupili.

Wstęp będzie długi, ale muszę najpierw zacząć od wyjaśnienia czym jest zwierzę dzikie. Najprościej ujmując zwierzę dzikie jest tym, czym nie jest zwierzę udomowione. Zwierzęta udomowione to generalnie takie, których instynkty zostały wygładzone i są przystosowane do życia z człowiekiem, a ich potrzeby życiowe są mniejsze niż zwierząt dzikich. Udomowienie zwierzęcia wymaga czasu. Zamiana wilka w psa zajęła tysiące lat i odbyła się na drodze selekcji. Wilki w którymś momencie naszej historii zaczęły mieć z nami kontakt – były to nadal dzikie zwierzęta, ale cechy niektórych osobników pozwalały na współpracę z człowiekiem. Te rozmnażano, z osobnikami z potomstwa z którymi dało się współpracować współpracowano, inne, krnąbrniejsze, szły sobie w świat albo były eliminowane.

Nie opłacało się myśliwym-zbieraczom trzymać na siłę osobników nie nadających się do współpracy, sprawiałoby to im tylko problemy i nie miałoby sensu. Dlatego siłą rzeczy rozmnażano jedynie osobniki, które sobie radziły żyjąc razem z człowiekiem – miały odpowiedni zestaw cech, dzięki którym mogło tak się dziać. I tak, po kilku tysiącach lat z wilka stał się pies-pies. W twoim kanapowym mopsie wilka trochę jest, ale ten mops to już zwierzę udomowione i bardzo, bardzo dalekie od jego dzikiego przodka.

Podobnie wyglądało to z krowami, świniami, koniami etc. I z kotami, choć tu z różnych przyczyn w mniejszym stopniu. To są właśnie zwierzęta udomowione. Zwierzęta dzikie są… dzikie. Jak pies czy kot doskonale się odnajduje żyjąc na małym terytorium (czyli np. Twoim M-3), tak wilk czy żbik będzie czuł się w takich warunkach jak w klatce. Nie będzie mógł zaspokajać swoich instynktów, nie będzie mógł egzystować tak, jak do tego został przez ewolucję stworzony. Instynkty będą go pchały do ich zaspokajania, ale będzie to niemożliwe i przez to będzie cieniem tego, czym byłby w naturze. Nie da się zapewnić dzikiemu zwierzęciu w niewoli takich warunków jakie będzie miało na wolności – trzymanie go w niewoli zawsze będzie dla niego ograniczeniem a tym samym pewnego rodzaju krzywdą. Oczywiście nie piszę tu o stosunkowo prostych organizmach. Ptasznik trzymany w terrarium będzie mogł całkiem spokojnie egzystować. Słoń w cyrku nie. Ani tytułowa puma w ogródku.

Można oswoić dzikie zwierzę. Można sprawić, że będzie traktowało człowieka jak swojego kumpla, ale oswojenie to zupełnie co innego niż udomowienie. Oswojone dzikie zwierzę nadal będzie dzikim zwierzęciem z potrzebami dużo, dużo większymi niż zwierzęta udomowione. Zdarzają się sytuacje w których dzikie zwierzę musi swoje życie wiązać z człowiekiem, i najczęściej opiera się to na zasadzie mniejszego zła – w ZOO trzyma się dzikie zwierzęta urodzone już w niewoli i z misja przewodnią bycia pewnego rodzaju arką Noego. Zapewniając im bodźce i jak najlepszy dobrostan, choć jak wiedzą czytelnicy tego bloga bywa z tym dobrostanem różnie. Ośrodki rehabilitacji dzikich zwierząt mają przypadki w których zwierzaka nie da się przywrócić naturze, i jeśli są na to środki to trzyma się go jako rezydenta, bo wypuszczenie takiego zwierzęcia na wolność byłoby złem większym niż jego „zniewolenie”. Bywają dzikie zwierzęta odratowane z cyrków, jak np ostatnie przeniesienie niedźwiedzi do poznańskiego ZOO. Mniejsze zło.

Sens trzymania dzikiego zwierzęcia w niewoli i jego etyczna ocena wynika bezpośrednio z powodu, przez który zwierzak się w tej niewoli znalazł. A jednym z najgorszych powodów do ograniczenia wolności dzikiemu zwierzęciu jest czysta, egoistyczna chęć posiadania dzikiego zwierzęcia. Zaspokojenie swojego ego i dostarczanie sobie uciechy kosztem dobrostanu drugiej istoty. Czy chciałbym „mieć” geparda? Jasne. Chciałbym mieć ok. 30 różnych gatunków. Manula, żenetę, sowę, srokę itp. Mam całą listę. Ale choćbym defekował pieniędzmi, to bym tych zwierząt sobie nie sprawił (pomijając już nielegalność). Póki nie miałbym na własność rezerwatu dzikich zwierząt, pierdyliarda hektarów w Afryce czy australijskim buszu, to czułbym się zwyczajnie brudny kupując młodego geparda po to, żeby go trzymać w swoim ogródku. Bo trzymanie dużego kota w takich warunkach to jak trzymanie delfina w przydomowym basenie.

Tyle tytułem przydługiego wstępu. A teraz właściwe nadzienie notki.

Motywacja do jej napisania została mi zaszczepiona komentarzem na FB, zapytaniem, co myślę o inicjatywie „Projekt Puma”. Okazuje się, że pewien człowiek w Polsce, Pan Kamil, ma pumę, z którą jeździ po różnych instytucjach jak np więzienia czy szpitale, gdzie prowadzi pogadanki o swojej miłości do zwierząt. Tyle wiedziałem przedwczoraj. Mając do dyspozycji to:

http://www.facebook.com/projektpumapl

Odpisałem na FB, że nie mogę tego oceniać nie znając sprawy. Być może to puma uratowana z cyrku. Albo cokolwiek, co by tłumaczyło jej pobyt u tego Pana. Umiem sobie wyobrazić sytuację w której coś takiego byłoby świetną inicjatywą. Ot na przykład ośrodek rehabilitacji dzikusów przyjmuje młodego rysia, ryś ma defekt który uniemożliwie życie na wolności, daje się oswoić, więc jeden z pracowników załatwia pozwolenia i go przygarnia żeby później jeździć po różnych ośrodkach i z oswojonym rysiem w roli ambasadora uczyć szacunku do przyrody. To byłaby sytuacja zrozumiała. I mniejsze zło dla rysia przy jednoczesnym pożytku dla sprawy. Etycznie ok.

Ale to puma. U prywatnej osoby w Polsce.

Uznałem, że nie będę sobie wyrabiał o tym zdania póki się w tę sprawę nie zagłębię. Poszło błyskawicznie, bo ten człowiek nie ukrywa, a wręcz opowiada o tym z entuzjazmem, że ma pumę bo po prostu chciał mieć pumę. A kupił ją z hodowli w Czechach. Wykorzystał lukę w prawie i zarejestrował się jako cyrk żeby móc tę pumę trzymać. O tym wszystkim on sam, bez żenady, opowiada mediom zainteresowanym sprawą:

http://www.se.pl/wiadomosci/polska/chodze-w-pumie_419197.html

http://teleexpress.tvp.pl/16630827/puma-jak-mruczek

http://www.tvp.info/17463945/ma-kota-na-punkcie-kota-zalozyl-cyrk-zeby-mieszkac-z-puma

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/zolnierz-zalozyl-cyrk-zeby-moc-mieszkac-z-puma/ss12h

https://www.facebook.com/TVPLWD/videos/890299501002730/

Nie znam tego człowieka. Nie wykluczam, że jest dobrym człowiekiem który jedynie nie rozumie jak naganne etycznie jest to, co zrobił, bo nigdy nie spojrzał na to od strony tego, co wyżej opisałem. Nie wiem jakimi kieruje się intencjami – czy jest to mix ignorancji z egoizmem który można zawrzeć słowami „chciałem pumę więc mam”, czy może coś innego. Jego motywacje są jednak nieistotne, bo sytuacji tej pumy to nie zmieni. Została urodzona w niewoli na handel i trafiła do polskiego ogródka gdzie teraz spędzi życie – na życzenie jej obecnego „właściciela”. Który teraz próbuje nadać temu otoczkę miłości do zwierząt.

Nie wykluczam, że ten człowiek na ten tekst natrafi, więc na wszelki wypadek:

Kamilu. Kupiłeś sobie pumę, bo chciałeś pumę. Kupiłeś sobie dzikie zwierzę z prywatnej hodowli która rozmnaża je dla zarobku. Światem tego zwierzęcia jest teraz Twoje domostwo i ośrodki które z nim odwiedzasz – i jest to świat dużo uboższy niż ten, do którego wykształciła to zwierzę ewolucja. Kupiłeś je dla zaspokojenia swojej egoistycznej potrzeby posiadania takiego zwierzęcia. Ale choćbyś jej teraz zapewnił najlepsze warunki na jakie Cię stać, to nadal to zwierzę będzie żyło w swoistej klatce. Nie jesteś w stanie zapewnić jej tego, do czego będą ją pchały instynkty. Do przemierzania codziennie kilometrów polując i do naturalnego rozrodu. Będzie zniewoloną maskotką tylko dlatego, że TY zawsze chciałeś pumę. Media i różne placówki zapraszają Cię do siebie tylko dlatego, że ją masz. Zapraszają Cię, bo to coś niecodziennego dotknąć i zobaczyć dużego, oswojonego dzikiego kota. Jest jeszcze jeden rodzaj placówki, która również działa objazdowo, a do której ludzie się zgłaszają żeby móc zobaczyć dzikie zwierzęta „w akcji”. I, o ironio, zarejestrowałeś się jako taka właśnie placówka. Rozumiem, że kontakt z dużym kotem dostarcza Ci radości. Wierz mi, z uwagi na moje własne doświadczenia rozumiem to jak mało kto. Ale pomijając PR i Twój „Projekt Puma”, w tym momencie nie mogą mi się nie nasuwać skojarzenia z człowiekiem z klipu niżej. Tylko kaliber inny, bo ten chciał w swoim ogródku lwa. I go ma.

youtube.com/watch?v=R3lH7kqjYl8

 

Pierwotnie wpis opublikowany 19.VII.2015 na moim poprzednim blogu: http://animalus.blog.pl/2015/07/19/puma-w-ogrodku/

https://web.archive.org/web/20151008081212/http://animalus.blog.pl/2015/07/19/puma-w-ogrodku/

Podobne wpisy

Czeska policja odkryła tygrysią rzeźnię.
Kłusownicy zabici przez lwy
Turyści w Kenii mogą przyczyniać się do wymierania gepardów
Interwencja w „hodowli” papug

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.