11
lut
2018

Dlaczego nie piszesz o X?

„Dlaczego piszesz o A, a nie napiszesz o B”?
„Dlaczego czepiasz się A, skoro B jest gorsze”?
„Może napiszesz o X”?

Coś takiego czasem dostaję na pw, a czasem i w komentarzach pod notkami, robi się tego coraz więcej więc chyba czas objaśnić jak działa moje pisanie notek – czyli cytując Kazika, „Jak powstają Twoje teksty? – gdy mnie ktoś tak spyta…”, a to w kontekście czemu nie robię notki np o jeździe na słoniach.

Mój blog, założony prawie 4 lata temu, na początku miał formę zabawy i miejsca do ulewania sobie informacji na zasadzie „nie mam komu o tym opowiedzieć, więc napiszę” – a genezę jego powstania w detalach opisałem w pierwszych wpisach na moim drugim blogu http://animalus.eu/0-prolog/. (ten trochę przymarł, ale cierpliwośc – to hibernacja, nie śmierć)

Na początku animalus.blog.pl wpisy były często, miały charakter mało poważny i były typową zabawą słowem, z jednoczesnym przekazywaniem ciekawostek, a notki pojawiały się np 2 razy w tygodniu – czasem o pierdołach, czasem o rzeczach poważniejszych. Jakoś jednak chyba w trakcie tych lat zgorzkniałem i z biegiem czasu blog ewoluował z brudnopisu do czegoś, co ma za zadanie uświadamiać czytelnika, że są w świecie relacji człowiek-zwierzę różne problemy, przez które krzywda dzieje się tym drugim.

I im częściej zacząłem pisać notki naprawdę poważne, tym z mniejszym entuzjazjem podchodziłem do pisania notek humorystyczno-rozrywkowo-informacyjnych. Zacząłem mieć jakies wewnętrzne „fuj” jeśli o nie chodzi, i z 2 notek na tydzień nagle zrobiła się np 1 notka na miesiąc, ale o rzeczach ważnych, które najczęściej są pomijane i niedostrzegalne. Lub nie ma w polskiej części netu opracowania zarówno napisanego przystępnym językiem, jak i merytorycznie wyczerpującego temat.

Blog zamienił się z brudnopisu w coś na kształt „rzadko, ale ważne”.

Formuła tego bloga w tym momencie to notka raz na miesiąc, dwa albo i trzy, ale w temacie takim, że mało kto o tym pisze, lub nikt nie pisze wyczerpująco z wykorzystaniem faktycznie istotnych argumentów. I tak ostatni rok bloga minął na tym, że jeśli już pojawia się wpis, to o czymś, o czego istnieniu najprawdopodobniej ludzie czytający ten blog mogą nie mieć pojecia, lub nie wiedzieć, że jakaś sprawa ma drugie dno. Notkę tak właściwie robię wtedy, gdy dochodzę do wniosku, że tekstów z takim przesłaniem w Polsce i po polsku brak, a jeśli są, to np napisane językiem, który kogoś bez wiedzy w temacie odrzuci po kilku zdaniach.

Lubię tematy niszowe, lubię gdy sam nie mając wiedzy w danej materii zaczynam grzebać, i choćby to zajęło miesiąc, dwa czy trzy, to na końcu grzebania lubię gdy mogę zacząć pisać, ze świadomością – ok, teraz już z czystym sumieniem, wiedząc, że wiem o czym piszę, zrobię o tym notkę edykacyjną, bo takiego wpisu brakuje. I egoistycznie do tego podchodząc, lubię świadomośc, że nawet jeśli pod wpływem tego co napisałem choć jedna osoba zmieni swoje podejście to tematu głęboko zakopanej krzywdy zwierząt, to już jakoś zmieniłem rzeczywistość swoim tworzeniem – a tego elementu nie ma w przypadku notek mało poważnych, stąd na blogu przestały się pojawiać.

Jeśli jednak ktoś już zrobił gdzieś wyczerpujący artykuł o temacie który mi chodzi po głowie, poruszył kwestię które sam bym w takim poruszył, zrobił robotę która by była bliźniakiem do mojego wpisu, to czegoś takiego robić nie ma sensu, wolę podlinkować np na FP do innego tekstu. I dlatego nie piszę o rzeczach, o których już się rozpisano, nie będę też robił z bloga serwisu informacyjnego, który będzie trąbił o tym samym, o czym trąbi duża część polskiego internetu. Dlatego choć piszę o A, to nie śpieszy mi się do pisania o B jeśli wyczerpali temat inni. A nawet jeśli D jest gorszym zjawiskiem od C, to jesli C jest stosunkowo nieznanym tematem wolę to opisać i poruszyć niż pisać o D gdy już poruszyło temat D dobrze i skutecznie inne miejsce internetu.

Przekładając na realia polskie: bulwersuje mnie oczywiście kwestia ferm zwierząt na futra, plany otwarcia delfinariów w Polsce, sytuacja z Puszczą Białowieską, plany rozszerzenia listy zwierząt łownych o szakala i łosia, sytuacja w polskich rzeźniach i kurzych fermach, wykorzystywanie koni w drodze na Morskie Oko, obecne próby udupiania fundacji prozwierzęcych przez plany nowelizacji prawa, bulwersuje mnie też jazda na słoniach i taka forma turystyki również w wykonaniu naszych rodaków.

Ale to wszystko jest już dobrze opisane, piszą o tym konkretnie zogniskowane fundacje czy organizacje, jest to dobrze nagłaśniane, zajmują się tym ludzie z wiedzą większą ode mnie – więc jaki sens miałoby robienie wpisów o czymś, o czym trąbi pół polskiego internetu? Tym bardziej, że mój blog to czysty non-profit i nie ma żadnego sensu zamienianie go w kanał informacyjny jeśli nie ma to ani motywu edukacyjnego, ani komercyjnego.

Dlatego właśnie piszę o A, jeśli nikt nigdy nie pisze o tym A, a o B nie piszę, w sytuacji w której o B jest już pełno materiałów a sprawa niszowa nie jest – choć jestem zawsze wdzięczny osobom które mi coś na pw podsyłają, bo często są to tematy o których istnieniu nie miałem pojęcia. Dzięki dla tych co to robią.

/rant




Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.